Japońskie punkty TSUBO ratują życie.

4 Październik, 2017

To był piękny sierpniowy dzień. Właściwie zbyt piękny i zbyt gorący aby ruszyć choćby dużym palcem u nogi. Spragniona wakacyjnych przygód dosiadłam stalowego rumaka i pojechałam na jak się miałam przekonać nie tyle piękną co stresującą wyprawę. Towarzyszyli mi 7-letni Kuba i 14-letnia Justyna. Co chwilę nasz wesoły orszak rowerowy zatrzymywany był na pojenie, dzień był wyjątkowo duszny. Skwar lał się z nieba wprost na rozpalone łąki, no i oczywiście na rowerzystów. To co naprawdę zapamiętam z tamtego dnia to strach w chwili gdy moje dziecko odchodziło. Ale od początku.

Na pięć kilometrów przed metą wycieczki, doszło do tragicznego w skutkach wydarzenia. Justyna nie zdołała pokonać bardzo wysokiego krawężnika w drodze na chodnik (swoją drogą kto na wiejskiej arterii ustawia takie piramidy?!) i runęła jak długa dotkliwie drąc kolano i ręce.

Natychmiast przystąpiłam do opatrywania ziejącego purpurą krwi stawu (zestaw opatrunkowy przezornie rano upchnęłam do sakwy obok pokaźnych zapasów wody). Gdy sytuacja wydawała się już opanowana, a różowe kolano nieśmiało zerkało na mnie spod lśniącej bielą jałowej gazy opatrunkowej Justyna zaczęła się dusić. Świst z trudem wciąganego w płuca powietrza przypominał dętkę, z której powoli lecz nieuchronnie zaraz zejdzie całe powietrze, a koło życia stanie w martwym punkcie.

W tym momencie, na końcu świata nie mogłam liczyć na żadną pomoc. Wezwanie karetki na kilka km od granicy z Białorusią, gdzieś na skraju puszczy nie wchodziło w grę. Instynktownie pobudziłam cztery japońskie punkty antywstrząsowe na plecach córki zanim osunęła się na glebę i straciłam z nią kontakt (swoją drogą w tamtym momencie byłam z siebie dumna, że przed wyjazdem uparłam się aby jechała w kasku :-). Kuba jak na faceta przystało zsunął siostrze binokle przeciwsłoneczne z nosa i dzielnie poinformował mnie właśnie, że ma otwarte jedno oko i dlatego nic jej nie jest!

W chwili gdy widzisz jak zanika, odchodzi Twój cały świat, wszystko traci znaczenie. Czas jednak biegnie nieubłaganie i tylko Twoja szybka reakcja może ocalić życie najbliższej, kochanej osoby. Zanim dobrze odłożyłam telefon po wezwaniu znajomych „Tambylców” po pomoc aby sprawdzić funkcje życiowe, wydolność oddechową i krążeniową, Justyna usiadła. Punkty tsubo zadziałały błyskawicznie.

To doświadczenie, jak i doświadczenia innych osób, które kiedykolwiek miały tą nieprzyjemność zostać zmuszone do użycia punktów tsubo aby uratować czyjeś zdrowie lub życie, przekonało mnie, że każdy, a w szczególności każdy rodzic, powinien je poznać, tak aby móc zastosować skuteczną pierwszą pomoc.

Zapraszam na jednodniowy kurs uruchamiania punktów antywstrząsowych Tsubo u niemowlaka, dziecka i dorosłych; dla rodziców, ratowników, instruktorów, lekarzy, pielęgniarek, nauczycieli, pracowników sklepów, urzędów, banków, opiekunów itd., dla każdego. Bo każdego z nas może spotkać sytuacja, w której będziemy zobowiązani ratować czyjeś życie. Warto wiedzieć jak.

Zapisy 602 330 448

Anna Włodarczyk: Terapeuta manualny chiropraktyk KotsubanSeitaiYumeiho 2 dan (POLAND) Bodywork SHIATSU 3º Terapeuta Bowena 7º

POLECAMY RÓWNIEŻ