To był piękny sierpniowy dzień. Właściwie zbyt piękny i zbyt gorący aby ruszyć choćby dużym palcem u nogi. Spragniona wakacyjnych przygód dosiadłam stalowego rumaka i pojechałam na jak się miałam przekonać nie tyle piękną co stresującą wyprawę. Towarzyszyli mi 7-letni Kuba i 14-letnia Justyna. Co chwilę nasz wesoły orszak rowerowy zatrzymywany był na pojenie, dzień…